Wychowuj, nie chowaj!

Wychowanie dzieci jest niezwykle trudne. Wymaga od nas dużo cierpliwości, stanowczości oraz konsekwencji. Niestety w dzisiejszych czasach wielu rodzicom brakuje tych cech. Z doświadczenia wiem, że rodzice wolą ulegać dzieciom byle mieć odrobinę spokoju. Byle dziecko nie zezłościło się i nie wpadło w histerię. A to błąd. Duży błąd.

Sami jesteśmy autorami niewłaściwych zachowań u swoich dzieci. Pozwalamy im właściwe na wszystko, a później nie jesteśmy w stanie sobie z nimi poradzić. A wystarczy od początku postawić jakieś granice. I nie chodzi o to, aby podnosić głos czy stosować kary. Wystarczy z dziećmi rozmawiać i dużo im tłumaczyć. Będę tych dwóch słów często używać, ponieważ są one bardzo ważne i potrafią wiele zdziałać. ROZMAWIAĆ i TŁUMACZYĆ. Jak najwięcej i jak najczęściej. I chociaż od razu mogą nie zrozumieć, to uwierzcie mi, przyjdzie taka chwila, kiedy to tłumaczenie się opłaci.

Obecnie w niektórych domach niestety role się odwróciły. To nie rodzice decydują, a dzieci. Dziecko chce iść w piżamie do przedszkola? Nie ma sprawy, niech idzie. Nie chce zjeść obiadu, bo woli słodycze? Pewnie, niech sobie zje. Nie chce pójść na spacer, bo woli bajkę oglądać?  Nie ma problemu. I takie postępowanie niestety skutkuje tym, że gdy nagle się sprzeciwimy dziecku, to ono wpada w histerię, no bo jak to? Zawsze na wszystko mi pozwalali, a nagle jest sprzeciw? A wystarczy dzieciom spokojnie wytłumaczyć, że piżamka jest do spania i dzieci oraz panie w przedszkolu piżamek nie mają. Słodycze można zjeść na deser, bo inaczej brzuch będzie bolał, a na świeże powietrze warto pójść i pobawić się z dziećmi, bo jak się dużo bajek ogląda to wzrok się pogarsza. Zwracać uwagę należy również, gdy dziecko kogoś uderzy. Zauważyłam, że rodzice w takich sytuacjach podchodzą do dziecka przytulają je i z uśmiechem na twarzy mówią ” oj łobuziaku ty mój, tak nie wolno robić”. Dziecko patrzy na uśmiechniętą mamę lub tatę, zaczyna samo się śmiać i tak naprawdę do końca nie wie czy zrobiło źle czy nie. A uwagę zwracać trzeba. I oczywiście nie krzyczeć tylko mówić stanowczo i wyraźnie ” Kochanie, ale wiesz, że chłopczyka to bardzo zabolało? Nie wolno nikogo bić. Gdyby ktoś uderzył ciebie, to również by cię bolało. Tak nie wolno robić”. Ostatnio byłam świadkiem sytuacji, gdzie chłopiec na oko trzy lata dostał histerii. Rodzice próbowali go jakoś uspokoić, ale im więcej do niego mówili, tym jego histeria przybierała na sile. W pewnej chwili chłopiec zaczął bić tatę po rękach. Już myślałam, że usłyszę coś w stylu „w takim razie porozmawiamy jak się uspokoisz, bo twoje zachowanie bardzo mi się nie podoba”. A co usłyszałam? Tata z uśmiechem na twarzy podając swoją rękę mówi „Masz, wyżyj się”. Ręce mi opadły.

Nie tak dawno moja koleżanka w rozmowie ze mną opowiadała, że trzy dni wcześniej jej prawie trzyletnia córka miała bardzo wysoką gorączkę, kaszlała, wymiotowała i ogólnie źle się czuła. Jednak po tych trzech dniach poczuła się trochę lepiej i wyprosiła u niej wyjście na basen. Wiadomo jak to się skończyło. Powikłania po niedoleczonej chorobie dały szybko o sobie znać i dziewczynka zamiast bawić się z dziećmi na dworze, spędziła ponad tydzień w domu. Na moje pytanie dlaczego jej nie odmówiła, tłumacząc, że jest jeszcze chora i jak tylko wyzdrowieje, to na pewno pójdą na basen, odpowiedziała, że tak ją prosiła, że nie miała sumienia powiedzieć nie. Każdy oczywiście robi jak uważa, ale w takich przypadkach nie można ulegać dzieciom. Wiadomo, że dzieci chcą wszystko na „już”, ale to my dorośli jesteśmy od tego, aby im wytłumaczyć, że nie zawsze jest to możliwe.

Pamiętajmy, musimy stawiać dzieciom jakieś granice. Rozmawiajmy z nimi dużo i tłumaczmy, dlaczego na coś im nie pozwalamy, dlaczego ich zachowanie było niewłaściwe. Starajmy się być konsekwentni, bo jeśli raz dziecku na coś pozwolimy, a później nagle zabronimy to ono nie wie dlaczego tak jest, nie rozumie tego. Wiem, że nie jest to proste. Ale kto powiedział, że rodzicielstwo jest proste? Jest to najpiękniejsza i zarazem najtrudniejsza rola naszego życia 😉