Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o Dominikanie

Temat wyjazdu na Dominikanę pojawił się dokładnie na początku 2016 roku. Postanowiliśmy polecieć tam razem ze znajomymi. Zaczęliśmy od targów turystycznych, na których dowiedzieliśmy się wielu przydatnych informacji na temat tego pięknego kraju. Później zaczęliśmy odwiedzać biura podróży, aby zorientować się jaka pora byłaby dla nas najkorzystniejsza na wyjazd (pod względem finansowym i pogodowym).

Właściwie mamy tam dwie pory – słoneczną i deszczową. Teoretycznie pora deszczowa trwa mniej więcej od maja do listopada. Jak wszyscy wiemy, Karaiby ostatnio nawiedziły dwa huragany. Na Dominikanie nie było tak dramatycznie jak np. w Portoryko, jednak lecąc w porze deszczowej trzeba być przygotowanym na takie sytuacje. Cała nasza czwórka na Dominikanę poleciała na początku czerwca tego roku, także była to pora deszczowa i mieliśmy pewne obawy, które na szczęście okazały się bezpodstawne. Przez całe dwa tygodnie mieliśmy piękną, słoneczną pogodę, z czego deszcz padał przez dwa dni w ciągu dnia po 15 min. i raz w nocy. Właściwie, to pojawienie się chmur na niebie było dla nas zbawieniem 😉 Także, nawet jeśli lecicie tam w tym okresie, to nie jest powiedziane, że deszcz będzie cały czas padał.

Na Dominikanie wilgotność powietrza w tym okresie wynosi ok. 80 %. Dużo osób mówiło, że na początku może to być dla nas uciążliwe i trochę potrwa nim się przyzwyczaimy. Prawdę mówiąc nigdy lepiej się nie czułam! Nie było to dla mnie w żaden sposób uciążliwe! Tamtejszy klimat zdecydowanie mi służył.

Przed wyjazdem

Pierwsze co zrobiliśmy zaraz po wykupieniu wycieczki, to sprawdziliśmy z jakich lokalnych wycieczek fakultatywnych możemy skorzystać. Koleżanka znalazła super biuro, które z czystym sumieniem mogę Wam polecić (Rico Travel). Wycieczki wykupiliśmy jeszcze przed wylotem i wpłaciliśmy zaliczkę, dzięki czemu cena wyszła niższa niż jakbyśmy kupowali na miejscu.

Nie musicie kupować transformatorów napięcia. Wystarczy zwykła przejściówka zmieniająca rodzaj wtyczki. Większość urządzeń elektronicznych z których korzystamy ma już w swoich ładowarkach wbudowane transformatory 110V-220V. Informację o możliwym zasilaniu danego urządzenia znajdziecie na jego obudowie. Nie każde urządzenie ( np. moja lokówka) będzie tam działało. W takiej sytuacji trzeba dodatkowo kupić transformator.

Spray na komary

Komary wieczorami niestety dawały nam się we znaki, jednak zaopatrzyliśmy się jeszcze w Polsce w spray Mugga, który naprawdę uratował nam życie ( do kupienia np. Hebe)

Filtry słoneczne

Kremów do opalania wzięliśmy naprawdę sporo. Zaczęliśmy od SPF 50 i właściwie smarowaliśmy się nim przez prawie cały pobyt, a pod koniec zeszliśmy do 30. Nie martwcie się, na pewno wrócicie opaleni 😉

Waluta

Na Dominikanie obowiązuje peso dominikańskie, jednak spokojnie można płacić w dolarach. Pamiętajcie, że resztę będą Wam wydawać najprawdopodobniej w peso ( zależy od miejsca i chodzi głównie o zakupy, bo za wycieczki normalnie będą wydawać w dolarach), dlatego my zawsze mieliśmy przy sobie drobniejsze pieniądze i staraliśmy się mieć je równo odliczone. Są jeszcze oczywiście kantory, ale my woleliśmy z nich nie korzystać.

Karta turystyczna

Kartę turystyczną możecie kupić na lotnisku na Dominikanie za 10 USD. Czasami opłata za tę kartę jest wliczona w cenę biletu lotniczego, ale zdarza się, że biuro podróży oferuje ją za dodatkowe pieniądze. Z tego co wiem chcą trochę więcej niż to, co byście zapłacili na lotnisku.

Lot

Lot na Dominikanę trwa ok. 11 godzin. Długo, jednak do przeżycia. Ja niestety w dniu wylotu byłam podziębiona, więc dla mnie lot był męczarnią, ale widoki mi to szybko zrekompensowały 😉 Na szczęście powrót trwa trochę krócej.

Nasz region

Wybraliśmy hotel przy jednej z najsłynniejszych plaż dominikańskich, czyli Bavaro w pobliżu Punta Cana w prowincji La Altagracia. Woda w oceanie była ładna, jednak momentami było bardzo dużo glonów i to trochę psuło cały wygląd. Na szczęście wyspa Saona na której byliśmy nam to wynagrodziła 🙂 Ale o tym w dalszej części.

Hotel Sunscape Bavaro Beach Punta Cana

Hotel był fantastyczny i spokojnie możemy go polecić. Po przyjeździe zabrano nas melexami do naszych pokoi. Właściwie to był jedyny raz, kiedy z nich korzystaliśmy. Hotel był naprawdę spory i dużo ludzi jeździło nimi na plażę i z powrotem, jednak my woleliśmy spacer. Pokoje były bardzo czyste, sprzątane codziennie. Wyposażenie pokoju super – niedawno chyba po remoncie. Lodówka (codziennie uzupełniana o colę, piwo i inne napoje gazowane), sejf, suszarka, waga łazienkowa ( schudłam całe dwa kilo :D), klimatyzacja z elektronicznym regulatorem (bardzo wydajna), generalnie wszystko co potrzebne. Jedyne minusy to (tak na siłę): brak zamykanej szafy (ubrania na wieszaku i na półce na wierzchu) oraz brak polskich kanałów w tv, ale komu to potrzebne w tak pięknym miejscu 😉 Jeśli chodzi o jedzenie, było typowo pod amerykanów, których jest tam większość. Dużo smażonych, panierowanych potraw. Myślę, że mimo to, każdy znajdzie coś dla siebie. Restauracji w ogóle jest kilka. Są tematyczne, grill, pizza i chyba chińska (nawet nie było kiedy jej odwiedzić! ). Sporo potraw gotowanych na oczach i według życzenia gości. Codziennie na kolację można zjeść sushi, pizza bar czynny od 12 do północy. Słowem – na jedzenie nie można było narzekać.

Hotel Sunscape Bavaro Beach Punta Cana

Wychodzenie poza hotel

Wszyscy nas ostrzegali, że Dominikana choć piękna jest również niebezpieczna. Zalecano nie wychodzić poza kompleks hotelowy. My jednak postanowiliśmy zaryzykować i zobaczyć również to, co jest poza hotelem zwłaszcza, że potrzebowaliśmy kupić pamiątki m.in. kawę i kakao. Jak się okazało, niebezpiecznie wcale nie było, za to turystów całe mnóstwo. Dominikańczycy, gdy nas widzieli witali się z nami, zagadywali, pytali skąd jesteśmy. Nie wiem jak w innych rejonach Dominikany, ale u nas było spokojnie i normalnie można było wyjść na zewnątrz.

Z jakich wycieczek korzystaliśmy?

Ceny wycieczek na Dominikanie niestety do najtańszych nie należą, ale naprawdę warto skorzystać z ofert przygotowanych przez lokalne biura.

Aventura Dominikana

Pierwszą wycieczką jaką zaliczyliśmy była Aventura Dominikana. O umówionej godzinie pod nasz hotel podjechała… ciężarówka terenowa! Wiatr we włosach, lejący się rum i mnóstwo dobrej zabawy gwarantowane 🙂 Przejeżdżaliśmy przez wioskę La Seiba, która charakteryzuje się kolorowymi domkami w pastelowych barwach. Później dojechaliśmy do rodzinnego gospodarstwa. Przywitała nas młoda gospodyni, która pokazała nam jak mieszka oraz jak robi się kawę i kakao. To tam pierwszy raz na żywo widziałam pająka wielkiego prawie jak dłoń, którego widok wolałabym szybko wymazać z pamięci 😉 Następnie zwiedzaliśmy Bazylikę w mieście Higuey, która jest najsłynniejszym miejscem pielgrzymek dominikańskich katolików. Zobaczyliśmy również cmentarz dominikański, lokalną szkołę, plantację trzciny cukrowej oraz jak robi się cygara. Później wybraliśmy się na typowy dominikański targ ( osoby, które są bardzo wyczulone na pewne zapachy mogły zostać w ciężarówce) i na końcu mogliśmy wejść do sklepu zakupić rum czy mamajuane, która na Dominikanie uważana jest za afrodyzjak, płynną viagrę 😉 Po powrocie do hotelu byliśmy mega zmęczeni, ale również zadowoleni, że udało nam się poznać Dominikanę od tej prawdziwej, nie „hotelowej” strony.

 

Lokalna wytwórnia cygar
W rodzinnym gospodarstwie, czyli jak robi się kakao
Kakao
Piękna dominikańska roślinność
Z lewej strony nasza ciężarówka 🙂
Ananasik 😉

Saona

Nasza kolejna wycieczka rozpoczęła się od zwiedzania miasteczka Altos de Chavon, czyli wioski artystów wykutej w koralowcu na wzór toskańskiej architektury. Miejsce urokliwe, jednak prawdziwa przygoda zaczęła się w Bayahibe, skąd motorówkami wypłynęliśmy w rejs po Morzu Karaibskim. Trafił nam się rewelacyjny kapitan, dzięki któremu nasza łódź była najszybsza i z zawrotną prędkością ( i z ogromnymi zacieszami na twarzy) dopłynęliśmy do naturalnego basenu nazywanego największą wanną Karaibów z cudowną, turkusową wodą. Miejsce to nazywa się Piscina Natural. Tam zeszliśmy z łodzi i korzystając z „wodnego baru” popijaliśmy rum z colą 🙂 Następnie mieliśmy niezapomnianą sesję zdjęciową z rozgwiazdami. Później udaliśmy się na jedną z najpiękniejszych wysp na świecie – Saonę. Rajska plaża, turkusowa woda i palmy, które pojawiają się w większości katalogów biur podróży i nie tylko. To miejsce musicie koniecznie zobaczyć. Istny raj na ziemi! Na wyspie mieliśmy zapewniony obiad, który w tak pięknej scenerii smakuje jeszcze lepiej niż zazwyczaj. Następnie mogliśmy się poopalać, wykąpać w morzu i porobić zdjęcia na słynnej wygiętej palmie. Wracaliśmy katamaranem, na którym bawiliśmy się wyśmienicie. Dwie animatorki zachęcały ludzi do tańca, rum lał się strumieniami 😉 Po powrocie do hotelu od razu padliśmy, ale zadowoleni i uśmiechnięci.

Altos de Chavon – widok na rzekę Chavon
Piscina Natural
Saona – raj na ziemi!
Z takimi rozgwiazdami mieliśmy sesję zdjęciową 🙂

Właściwie to dwie wycieczki na których byliśmy. Wiem, że ludzie są również zachwyceni wycieczkami na Samanę i Catalinę, jednak my poprzestaliśmy na tych dwóch.

Inne atrakcje

Idąc na plażę, właściwie cały czas ktoś nas zatrzymywał i oferował różne atrakcje. Nasi faceci dali namówić się na… parasailing i byli wniebowzięci 😉 Można również skorzystać z rejsu katamaranem czy wypożyczyć kajak lub popływać na „bananie” i „oponce”.

O Dominikańczykach

Ludzie na Dominikanie są przesympatyczni i ciągle uśmiechnięci. Są bardzo otwarci i serdeczni. Właściwie na każdym kroku nas zaczepiali, podawali ręce, a jak słyszeli, że jesteśmy z Polski mówili ” Polacy? Lewandowski!!!” Podczas posiłków często obsługiwała nas sympatyczna kelnerka, która kazała nam mówić po hiszpańsku, gdy o coś prosiliśmy. Dzięki temu nauczyliśmy się kilku zwrotów w tym pięknym języku 🙂

Kawa i kakao

Jeśli chodzi o kakao, to mogę Wam powiedzieć, że jest naprawdę pyszne. Kupiliśmy zarówno takie w kulkach jak i już starte. Co do kawy, trudno mi powiedzieć, bo smakoszem nie jestem, a jedyną jaką piję jest rozpuszczalna, ale osoby, którym ją przywiozłam mówią, że nie ma lepszej od tej dominikańskiej.

Muzyka

Bachata i merengue to tańce, które przeważają na Dominikanie. Będąc tam będziecie mieli na pewno okazję poćwiczyć, a Dominikańczycy chętnie pokażą Wam kroki. Oczywiście Despacito było numerem jeden, leciało praktycznie non stop. Nawet nasz filmik z Dominikany, który zmontowaliśmy musiał mieć obowiązkowo podkład muzyczny z Despacito w tle 😉

Moje sugestie

Na Dominikanie panuje straszna bieda. Jeśli chcielibyście pomóc, warto wziąć ze sobą rzeczy, które tamtejszym ludziom by się przydały. Dla nas to naprawdę niewiele, a dla nich bardzo dużo.

 To jak? Macie ochotę odwiedzić to piękne miejsce? A może już byliście i podzielicie się wrażeniami?