Dlaczego nigdy nie kupię psa ani kota

 

Odkąd pamiętam w naszym domu zawsze były zwierzęta. Zaczynając od myszek, po papużki, jeżyki, a kończąc na psach i… kocie. Powiem Wam szczerze, że jeśli chodzi o psy i kota, to nigdy nie zdarzyło się, żebyśmy któregoś kupili. Zawsze je przygarnialiśmy.

Dzięki temu, że mieliśmy w domu zwierzęta, właściwie od dziecka ja i mój brat uczyliśmy się odpowiedzialności oraz mieliśmy związane z tym obowiązki. Pierwszego psa dostaliśmy od sąsiadów z działki. Był to szczeniak, którego razem wyciągaliśmy przez siatkę i w tajemnicy przed rodzicami dokarmialiśmy. Sąsiad widząc jak bardzo lubimy tę małą puchatą kuleczkę postanowił nam ją podarować. I tak w naszym domu pojawiła się Sonia. Była małym, kochanym i bardzo wiernym kundelkiem. Zawsze była z nami. Towarzyszyła nam na wakacjach, feriach, wypadach weekendowych, właściwie wszędzie. Kiedy Sonia zachorowała z bólem serca musieliśmy ją uśpić. Nie było sensu przedłużać jej cierpienia. Była już leciwym psem i to było jedyne słuszne rozwiązanie. Przeżyła z nami 14 lat. Gdy trochę otrząsnęliśmy się po jej stracie postanowiliśmy przygarnąć następnego psa. Długo nie musieliśmy czekać, bo na naszą działkę przybłąkał się kolejny śliczny kundelek. Jak się później okazało był cały zakleszczony, zaniedbany i w dodatku ze sznurkiem na szyi. Wyglądało to tak, jakby ktoś go przywiązał, a on zerwał się i uciekł. Gdy moja mama go zobaczyła od razu się w nim zakochała. Nim go wzięliśmy, poczekaliśmy czy ktoś się przypadkiem po niego nie zgłosi, ale mieliśmy nadzieję, że nikt taki się nie pojawi.  Na szczęście nie było żadnego odzewu i tym sposobem zamieszkał z nami piąty członek rodziny o imieniu Laki. Cudak nad cudaki. Bo widzieliście kiedyś psa ze smoczkiem? Albo psa, który sam z siebie wyrywa siatkę z ręki i niesie zakupy do domu, maszerując przy tym dumny jak paw? Nasz tak potrafi 🙂 Rozumie wszystko co się do niego mówi. Przynosi kapcie i buty. Nikt go tego nigdy nie uczył. Po prostu taki się już urodził 😉 Ale to nie koniec. W 2012 roku nasza rodzina powiększyła się o szóstego członka. Tym razem… kota, a właściwie kotkę. Kolejny zwierzak przygarnięty z działki. Przyznam szczerze, że nigdy wcześniej kota nie mieliśmy, więc nie bardzo wiedzieliśmy co i jak. Jednak, gdy ją zobaczyłam od razu wiedziałam, że będzie nasza 🙂 Mój tata trochę kręcił nosem, bo uważał, że z kotem nie ma kontaktu, że sika po kątach ( kiedyś jakiś nasikał mu na ubrania i uraz pozostał). Lunę, bo tak jej dałam na imię, przygarnęliśmy dokładnie 5 lat temu. Błąkała się po naszej działce bardzo wychudzona. Była młodym kociakiem, chętnie lgnęła do człowieka. Podejrzewaliśmy, że ktoś mógł się jej pozbyć lub po prostu była młodym, dzikim kotem. Miauczała z głodu, do tego miała początki kociego kataru. Gdy ją pierwszy raz zobaczyłam od razu się w niej zakochałam. W ten sposób trafiła do ciepłego i kochającego domu. Podczas pierwszej wizyty u weterynarza okazało się, że jest kotna! Nigdy wcześniej nie mieliśmy kota, a tu nagle miało być ich kilka! Jednak ani przez chwilę nie pomyślałam, że mogłabym ją oddać. Urodziła pięć zdrowych kociaków, które dały nam niesamowicie dużo radości.  Maluchy znalazły kochające domy, a na tym bardzo nam zależało. Luna nie jest typowym kotem z charakterem. Jest wyjątkowo grzeczna i spokojna. Można ją cały czas tulić, brać na ręce, nie ucieka, nie drapie. Czasami gryzie ( bardzo delikatnie ) ale tylko jak chce się bawić. Nawet weterynarz powiedział, że jeszcze tak grzecznego kota nie miał. Śpi ze mną kładąc pyszczek albo łapkę na mojej szyi. Z Lakim dogadują się właściwie od początku. Co prawda z jednej miski nie jedzą, ale tolerują się, co i tak jest sporym sukcesem, zważywszy na to, że nie wychowywali się razem od małego. W tej chwili Luna mieszka ze mną, a Laki z moimi rodzicami. Jednak, gdy gdzieś wyjeżdżam zawożę Lunę do rodziców. Później nie chcą mi jej oddawać, a mój tata, który na początku był sceptyczny co do niej, ma kompletnego bzika na jej punkcie 🙂

Nie wyobrażam sobie, że mogłabym kupić psa lub kota. Jest tyle biednych, pokrzywdzonych przez człowieka zwierząt, które tylko czekają na kogoś kto obdarzy je miłością i kogoś, kogo one również będą mogły. Oczywiście nie potępiam tych, którzy je kupują, jednak zachęcam do tego, żeby rozważyć przygarnięcie takiej istotki. Miłość, wierność i oddanie gwarantowane <3