BLW czyli dzieci jedzą same

 

Cóż się kryje za tajemniczym skrótem BLW? Otóż BLW (czyli baby led weaning) to nic innego, jak wprowadzanie pokarmów stałych kontrolowanych przez dziecko. Metoda ta daje dziecku możliwość wyboru co chce zjeść oraz pominięciu etapu papek i karmienia łyżeczką. Stosowanie jej można rozpocząć najwcześniej w szóstym miesiącu życia oraz wtedy, gdy dziecko samodzielnie już siedzi. Jednak pamiętajmy, że jest to sprawa bardzo indywidualna i niektóre dzieci będą na tę metodę gotowe wcześniej inne trochę później.

 

Zasady BLW:

Sadzamy dziecko w foteliku lub krzesełku, dajemy na talerzyk np. kilka różnych warzyw wyjętych z zupki ( zupkę też możemy dać chociaż wiem, że robi się z tego niezły bałagan, a im gęstsza tym lepiej dla nas ;)) i pozwalamy dziecku dokonać wyboru na co ma ochotę. Na początku starajmy się dawać pokarmy, które łatwo będzie dziecku chwycić (np. pokrojone w paski). Postawmy również coś do picia (najlepiej wodę), żeby dziecko w każdej chwili mogło się napić. Stopniowo rozszerzając dietę możemy dziecku podawać makarony, mięso, jaja, niektóre ryby.

A teraz trochę o moich doświadczeniach z BLW:

Prawda jest taka, że nim słowo BLW zaczęło być modne, to ta metoda była stosowana przeze mnie dużo wcześniej. Po prostu intuicja mi podpowiadała, że dla dziecka jest to świetny sposób pozwalający na rozwój. Oczywiście karmiłam dzieci również łyżeczką, ale maluchy miały pole do popisu i jadły też same. Czytając różne fora czy blogi spotykam się z takimi opiniami, że dziecko, które nie jest karmione BLW będzie niejadkiem. Nie jest to prawda. Z doświadczenia wiem, że dziecko, które było od początku karmione tą metodą również może odmawiać jedzenia. Nie ma na to reguły. Mam dużo koleżanek, które tej metody nie stosują tak od początku do końca. Owszem dają dzieciom wybór, pozwalają na jedzenie rączkami, smakowanie, sprawdzanie, ale karmią również łyżeczką i dzieci chętnie wszystko jedzą i nie wybrzydzają. I nie uważam, że jest to błąd. Wręcz przeciwnie. Fajnie jeśli masz swoje zdanie i się go trzymasz. A wiem, że osoby, które mają bzika na punkcie BLW potrafią wytknąć takim rodzicom, że popełniają duży błąd, że tak się nie robi. Jeśli nie chcesz stosować tej metody, nie stosuj, nie ma przymusu. Twoje dziecko z tego powodu absolutnie nie będzie się gorzej rozwijało ani nie jest powiedziane, że będzie niejadkiem czy nie będzie umiało trzymać sztućców w rączce! To Twój wybór i masz do niego prawo. Znam rodziców, którzy w ogóle swojego dziecka nie karmią łyżeczką. Uważam, że wszystko w granicach zdrowego rozsądku. Dla przykładu, mam koleżankę, która opiekuje się bliźniakami. Chłopcy są na BLW od samego początku. W tej chwili mają ponad  dwa lata i jeszcze nie potrafią jeść sztućcami. Dlaczego? Dlatego, że rodzice uważają, że sztućce są póki co niepotrzebne, najlepiej niech jedzą rękami. Ciekawe co panie w przedszkolu na to powiedzą 😉 Dziecko po jakimś czasie powinno chwycić już sztućce w ręce (najlepiej położyć je obok talerzyka i maluch na pewno się nimi zainteresuje). Zresztą siedząc z rodzicami przy stole widzi czym jedzą i na pewno sam będzie miał ochotę spróbować. Dla porównania moja była podopieczna w ogóle nie była karmiona tą metodą. Po prostu rodzice nie widzieli w tym większego sensu. Oczywiście jadła rękami, ale była karmiona też łyżeczką. Zjadała wszystko ze smakiem (czasami więcej niż powinna) i w szybkim tempie nauczyła się jeść sztućcami.

Bardzo dużo rodziców obawia się zadławienia. Znam kilka historii z zadławieniem. Na szczęście mnie nigdy taka sytuacja się nie zdarzyła i mam nadzieję, że nigdy nie zdarzy. Jednak dmucham na zimne i co jakiś czas odświeżam swoją wiedzę z pierwszej pomocy. I tym wszystkim, którzy chcą wprowadzić metodę BLW, a obawiają się właśnie zadławienia proponuję zapisanie się na kurs pierwszej pomocy. Dzięki niemu będziecie być może czuć się chociaż trochę pewniej.

To jak, spróbujecie tej metody? A jeśli już ją wprowadziliście, to może podzielicie się swoimi doświadczeniami? 😉